
Maria Dee ponownie powraca i załatwia niedokończone sprawy. Czyli ponownie przenosimy się do Dominium. Tym razem bohaterka musi zmierzyć się z Archaniołem Michaelem, który uzurpuje sobie władzę w Piekle a także wykryć szpiega w kowenie potężnej bogini śmierci – Hekate. Na szczęście jak zawsze może liczyć na pomoc przyjaciół, w tym zbuntowanej córki dawnego Króla Piekieł – Estelle, piekielnie (nomen omen) przystojnego kambiona Zagama, miłośniczki ogrodnictwa – elfki Tytanii, groźnej bogini Ceres, a także nie zawsze wszystkowiedzącej wróżki Sybili.
,,W kręgu Almagii” to trzeci i zarazem ostatnia powieść z cyklu ,,Maria Dee”. Autorka jak zawsze podarowuje swoim czytelnikom nietuzinkowe urban fantasy, z nie szczyptą, ale całą garścią, nierzadko czarnego humoru oraz ironii.
Autorka świetnie przy tym żongluje motywem dziewczyny, która nagle odkrywa niesamowite moce i musi wkroczyć do nowego świata. Mamy nawet motyw gadającej żaby, która odkrywa rolę Posłańca z ,,Podróży Autora” Christophera Voglera, a swoją misją, trochę przypomina siostrę pana żaby z ,,Baśni Braci Grim” czy disneyjowskiej ,,Księżniczki i Żaby”. Zresztą wspomniany płaz pojawi się jeszcze na końcu, co będzie tworzyło całkiem ciekawą klamrę. Ale nie uchylając już więcej rąbka tajemnicy, można stwierdzić, że główna bohaterka zarówno zmienia się jak i pozostaje taka sama.
Siłą każdej powieści jest ewolucja głównego bohatera. I tutaj znajduje się słowo klucz ,,ewolucja”, a nie ,,rewolucja”. Maria Dee zmienia się bowiem na przestrzeni trzech tomów, ale nie jest to stuprocentowa przemiana. Nadal jest sarkastyczną młodą prawniczką, która pragnie jak najlepiej urządzić się w swoim życiu. Teraz jednak widać, jak zmienia się jej podejście do innych postaci. Najbardziej jest to widoczne w jej relacji z Estelle, którą zaczyna traktować jak młodszą, chociaż czasami wyjątkowo nieznośną, siostrę. O ile w poprzednich częściach bohaterka pragnęła jedynie odciąć się od nadprzyrodzonych wydarzeń, niezbyt martwiąc się o nastolatkę (Maria Dee ograniczyła się w drugim tomie jedynie do upewnienia się, że dziewczyna znajduje się bezpieczna pod opieką wróżki Sybili), to teraz wiele się zmienia. Martwi się również jak Estella poradzi sobie z nowymi informacjami na temat jej zmarłego ojca Kindreda. Maria Dee cieplej zachowuje się również wobec innych przyjaciół w tym martwi się o nefilimkę Tiffany, a także pomaga Aleksandrowi i Jamesowi w bezpiecznym przejściu do nowego życia.
Także stosunek Marii Dee do świata nadprzyrodzonego mocno ulega zmianie. Studentka prawa powoli, chociaż nadal nie do końca, godzi się z tym, że jest z nim już na stałe związane. Widać to chociażby po tym, że zgadza się, aby co weekend uczestniczyć w lekcjach magii w kowenie Hekate, a także, że jest tą tematyką szczerze zainteresowana, i to nie tylko dlatego, że akurat wymaga od niej tego chęć ratowania świata.
Inną bohaterką, która zapada w pamięć, jest Hekate. Z jednej strony mamy groźną boginię podziemi, ale także doświadczoną czarownicę z dystancem do siebie i poczuciem humoru. Także Bandit, a właściwie Estella, trochę dojrzewa i wkłada znacznie większy wysiłek w zaprowadzenie harmonii we Wszechświecie. Współpracuje nawet z Marią, m.in. odprawiając egzorcyzmy, co wcześniej byłoby znacznie trudniejsze do wyobrażenia.
Akcja powieści toczy się wartko, ale nie za szybko. Wyróżnia się również oś czasowa oraz główny wątek jakim jest walka z Archaniołem Michaelem, a także z jeszcze innym potężnym wrogiem. Pewien ciekawy przerywnik, który nieco zwalnia akcję i daje Czytelnikowi chwilę na oddech, są urywki z życia studenckiego Marii Dee, a także jej rozmowy z koleżankami z uczelni Susan i Tracy.
Podobało mi się, że Autorka pamiętała o zakończeniu wątków, co szczególnie widać było na przykładzie dalszych losów ducha Aleksandra i Jamesa. Dowiadujemy się również jak radzi sobie Haruki, bohater z poprzednich tomów. Żałowałam tylko, że zabrakło więcej informacji o nefilimce Tiffany.
Książki Anny Szumacher ociekają również ciekawostkami. Widać, że Autorka zawsze robi duży research przed napisaniem powieści. Tak więc oprócz zabawy, jaką jest na pewno śledzenie perypetii bohaterów, dowiadujemy się kilku interesujących faktów. Także wielokrotne nawiązania do zarówno nobliwych dzieł jak i popkultury dodaje pikanterii powieści. Najbardziej urzekł mnie ten, kiedy Hekate trzyma szpikulec i każe Marii odkryć swoje pochodzenie. Tutaj aż prosi się o nawiązanie do spotkania Wielebnej Matki Gaius Helen Mohiam oraz Paula Atrydy z ,,Diuny”. W końcu Maria Dee też jest na swój sposób wybrańcem.
Komu poleciłabym książkę? Na pewno wielbicielom nietuzinkowej urban fantasy, a także wyszukanego humoru. Tutaj tylko doradziłabym, aby lekturę zacząć od pierwszej części. Wydarzenia w trzecim tomie są bowiem ściśle powiązane z poprzednimi perypetiami bohaterów, które zostały wcześniej opisane.
Źródło okładki: Lubimy Czytać
Projekt wykonany w programie Canva