Gabriela Feliksik, ,,Zosia i Porucznik”, Tajemnice Przeszłości, 2024.

Czy miłość może pokonać nienawiść? Na to pytanie musi odpowiedzieć młodziutka Zofia Ratajska z szacowanego, ale podupadłego już rodu. A na jej drodze stanie nie jeden, ale aż trzech mężczyzn i każdy zmieni jej życie na zawsze i to nie koniecznie na lepsze… A wszystko to w niespokojnych czasach Powstania Styczniowego…

,,Zosia i Porucznik” to wyjątkowo oryginalny romans historyczny, gdzie głównymi wątkami są: zakazana miłość, strata (świetna scena z ptakiem i cmentarzem) oraz zemsta. Ponadto, pomimo tego, że powieść reprezentująca ten gatunek, nie ma na celu wywołania katharsis u czytelnika i skłonić go do rozważania nad tajemnicami tego świata, to w ,,Zosi i poruczniku” zostały poruszone także jeszcze inne poważniejsze tematy jak: przeżywanie żałoby, podwójne standardy oceniania wobec kobiet i mężczyzn, nietolerancja wobec osób LGBT+, a także patriotyzm a szczęście osobiste.

            Bardzo dużym plusem powieści jest idealne obsadzenie w realiach historycznych. Widać, że autorka zrobiła świetny i pracochłonny historyczny research i w ciekawy sposób przemyciła różne historyczne ciekawostki. Sama bardzo wiele się dowiedziałam o Powstaniu Styczniowym i realiach życia Polaków pod rosyjskim zaborem. Również intryga w trzeciej części powieści, świadczy o świetnym wykorzystaniu przez Autorkę, wiedzy nie tylko historycznej, ale również z innych dziedzin.

            Ponadto wyjątkowo spodobało mi się, że powstanie i sama walka nie jest ukazane jedynie jako romantyczny i heroiczny zryw, ale pokazana jest również brutalność wojny i cierpienie ludności cywilnej, a także liczne dylematy przed jakimi musieli z tego powodu stawać się bohaterowie. W powieści wielokrotnie, można było wyczuć zagrożenie ze strony zaborcy i samo powstanie, nie stanowiły jedynie ,,atrakcyjnego” tła dla miłosnej historii.

            Podobali mi się również główni bohaterowie, a przede wszystkim także ich przemiana. W przypadku Zofii Ratajskiej, szczególnie zaintrygował mnie wątek żałoby i zemsty i jej wpływ na rozwój tej postaci. Aczkolwiek sama przemiana najbardziej była widoczna, nie u głównej bohaterki, ale właśnie u porucznika Igora Domanskiego, którego portret psychologiczny, jak na romans historyczny, który nie jest powieścią psychologiczną, jest całkiem dobrze skonstruowany. Czytelnik zapoznając się z jego postacią, ma prawo najpierw czuć do niego niechęć… a później, to już zależy od tego jak daleko wgłębi się w lekturę.  

Z postaci drugoplanowych, szczególnie w pamięć zapadła mi Weronika Karwowska. Również wstawki jej męża – Radosława Karwowskiego mogą wielokrotnie rozbawić Czytelnika. To zdecydowanie moja ulubiona para. Także kucharka Klara i kamerdyner Mikołaj, wzbudzili moją sympatię i według mnie, nadali powieści trochę baśniowy klimat.

Tutaj jednak, o dalszych krewnych Zofii Ratajskiej, w tym właśnie Weroniki, wspomniałabym już jednak wcześniej, gdyż jej pojawienie się na kartach powieści, jest dosyć dużym zaskoczeniem. Może w pierwszych rozdziałach, warto byłoby dodać scenę, jak Maria Ratajska – matka głównej bohaterki, ukradkiem przegląda list od niej? Cokolwiek, co zasygnalizowałoby, że ta postać się pojawi. Ale to tylko luźna sugestia.

            Każda, nawet najlepsza powieść, ma jednak swoje drobne wady. Według mnie, ekspozycja, w pierwszych trzech rozdziałach, była zbyt długa i zbyt mało trzymała akcję w napięciu. Aczkolwiek należy tutaj zaznaczyć, że przez całą powieść, Autorka dostarcza Czytelnikom co rusz ciekawych zwrotów akcji. Ponadto w pierwszych rozdziałach wielokrotnie pojawiały się te same informacje: niespełniona miłość pomiędzy Marią Ratajską i Janem Matlińskim, porównywanie relacji Zofii z kucharką Klarą i kamerdynerem Mikołajem do relacji wnuczka – dziadkowie, oraz wielokrotnie wspominanie o okrucieństwie Rosjan i Kozaków. Tutaj wydaje mi się, że lepszym rozwiązaniem byłoby dodanie trzech scen, które w niebezpośredni sposób przekazywałyby te informacje, w myśl zasady ,,show, don’t tell”. Aczkolwiek, też rozumiem, że w ostatni przypadku, ze względu na lekki charakter powieści, lepiej było o tym ,,tylko” wspominać, niż ukazywać za pomocą sceny, która musiałaby być brutalna, co z kolei zaburzałoby całą kompozycję i nastrój powieści.

            Także sama akcja, szczególnie w ostatniej części, trochę zbyt szybko idzie, a same zwroty akcji są dosyć zaskakujące. Szczególnie żałuję, że niejaki Louis bardziej nie namieszał. Oczywiście rozumiem konieczność wprowadzenia tej postaci, aby uzasadnić działania innych bohaterów, ale tutaj warto byłoby, aby miał więcej ,,czasu antenowego”. Ale z drugiej strony, urok tej powieści polega właśnie na wartkiej akcji i zaskakujących wydarzeniach. Mi osobiście, różne rozwiązania bardzo się podobały, chociaż można byłoby tutaj mówić o wielu ,,szczęśliwych zrządzeniach losu”. Niemniej pomysłowość autorki, jest godna podziwu i stanowi duży plus recenzowanej powieści!

            Podsumowując, ,,Zosię i porucznika” czyta się bardzo szybko i z prawdziwą przyjemnością, a szczególnie podobał mi się jej drugi akt. Historia, wzbudza niemałe uczucia u Czytelnika i aż kusi, aby zajrzeć na ostatnie stronice, jak wszystko się skończy. A o to właśnie przecież chodzi w romansach historycznych! I oczywiście z niecierpliwością czekam na kolejne historyczne powieści Gabrieli Feliksik!

Komu poleciłabym powieść:

+ Miłośni(cz)kom powieści historycznych (liczne ciekawostki i świetny research)

+ Miłośni(cz)kom zakazanego romansu

+ Miłośni(cz)kom Enemies to Lovers/ od wrogów do kochanków

+ Miłośni(cz)kom akcji z zaskakującymi plot twistami (a jest ich kilka)

Opublikowane przez Katarzyna Michalewicz

Rodzinne Mini Wydawnictwo + Blog o recenzjach innych ciekawych książek (szczególnie tych związanych z Azją)

Jedna odpowiedź na “Gabriela Feliksik, ,,Zosia i Porucznik”, Tajemnice Przeszłości, 2024.

Dodaj odpowiedź do Żyć nie umierać Anuluj pisanie odpowiedzi