
Jest to historia spod znaku, ,,rzuć wszystko i wyjedź w (fińskie) Bieszczady” a kluczową rolę odgrywa.. zająć. Czy można mówić tutaj bardziej o efekcie motyla czy zająca? A może lepsze byłoby określenie: ,,Wyskoczył jak królik z kapelusza?” Chyba trochę tak i tak, aczkolwiek powieść ,,Rok zająca”, wymyka się wszelkim konwenansom i zabiera nas do krainy absurdu, przy tym skłaniając do lekkiej refleksji nad sensem życia.
Kaarlo Vatanen nawet nie sądził, że jego życie w mgnienia oka zmieni.. zając. Pewnego razu jadąc do Helsinek, przed maskę jego samochodu wpada niepozorny futrzak. O ile jego kolega, który towarzyszy mu w podróży, jest gotowy pozostawić ranne zwierzę na pastwę wilków, to Vatanen nie może pozostać obojętnym na krzywdę mieszkańca lasu. I tak rozpoczyna się jego przemiana. Porzuca on bowiem dotychczasowe życie, w tym wieloletnią małżonkę oraz dobrze płatną i prestiżową prace, aby wyruszyć w nieznane ze zwierzęciem.
I to właśnie wyprawa Kaarla Vatanena oraz wspomnianego zwierzęcia staje się osią fabuły, a sama powieść można zakwalifikować do opowieści drogi. Znamienny jest tytuł ,,Rok zająca”, co może stanowić grę słów. Owszem odyseja Vatanena i zająca trwa równo rok, ale ,,rok zająca”, to również jedno z określeń w chińskim kalendarzu, gdzie kolejno patronami poszczególnych lat, są zwierzęta, w tym właśnie zając.
Ciekawą literackim rozwiązaniem, było również to, że tricksterem, a także katalizatorem w powieści jest właśnie niepozorny, nawet nienazwany z imienia, szarak. Z drugiej strony działania Vatanena są uzasadnione przez autora. Kaarlo Vatanen, chociaż wielu uważa jego decyzję, za co najmniej nieprzemyślaną, a większość wręcz za szaloną, ma realne pobudki, aby podjąć tak radykalne kroki. Czuje bowiem wypalenie zawodowe, a jego małżeństwo nie układa i nie ma szansy na naprawę tej relacji. Dowiadujemy się również, że były już redaktor, najpierw sponsoruje swoją podróż dzięki sprzedaży swojej luksusowej łodzi, a następnie wykonuje dorywcze, ale w miarę dobrze płatne fizyczne prace. Także reakcja profesora i jego niedowierzanie w prawdziwość relacji Vatanena z jego podróży, pomimo ogólnej absurdalności powieści, dodaje również jej realizmu.
Realności powieści, pomimo nierzadko komicznego absurdu, dodaje sam zająć, który zachowuje się właśnie jak typowy zając. W powieści dokładnie opisane jest czym się on żywi, jak zachowuje się w stresowych sytuacjach, a także jak zmienia sierść w zależności od pory roku a także terenu, gdzie się znajduje.
Z drugiej strony im dalej zgłębiamy się w historię, tym coraz bardziej liczba niespodziewanych wydarzeń staje się coraz mniej prawdopodobna. Szczególnie ostatni akt, jest coraz bardziej niewiarygodny i absurdalny (łącznie z pogonią za niedźwiedziem, która doprowadza do poważnego incydentu dyplomatycznego), a zakończenie jest już dosłownie magiczne i niezgodne z wszelką logiką, aczkolwiek tworzy przy tym zgrabną klamrę.
Ponownie dzieje się tak za sprawą zająca, który swoim istnieniem zmusza ,,poważnych” ludzi do wykonywania zajęć, które niekoniecznie licują z ich obowiązkami. Dlatego też policjanci wyprowadzają go na spacer, taksówkarz zbiera dla niego trawę na łące, a pastor… próbuje go zastrzelić w świątyni. W powieści często przewija się również łączenie sacrum i profanum, czego przykładem może być pewne, niegodne, ale naturalne dla zwierzęcia, zachowanie zarówno w kościele jak i na eleganckim przyjęciu dyplomatycznym. Pojawiają się również elementy turpistyczne jak historia z nieboszczykiem w Kuhmo, krukiem w Sumojiarvi, a także chorobą głównego bohatera, wywołaną zatruciem alkoholowym w Turku.
Książka jest moim zdaniem trochę przypowieścią o poszukiwaniu sensu, a także zauważyłam w niej nutkę sprzeciwu wobec wszechobecnego konsumpcjonizmu. Vatanen, pomimo tego, że kilkukrotnie wspomina swoje dawne, dostatnie i spokojne życie, czuję się bardziej spełniony przy wyrębie lasu czy przy wykonywaniu innych ciężkich fizycznych prac (podczas, gdy dotychczas pracował jedynie umysłowo). Jak się bowiem dowiadujemy, teraz odczuwa, że jego praca daje wymierne efekty, w przeciwieństwie do zajęć, które wykonywał jako redaktor, musząc się godzić na przygotowywać materiały niezgodne z jego ideałami, a nawet etyką pracy.
Powieść porusza także kwestie problemów społecznych w fińskim społeczeństwie, w latach 70 XX wieku. Razem z Vatanenem i jego podopiecznym, czytelnik przemierza poszczególne rejony Finlandii i poznaje jego mieszkańców, którzy borykają się z licznymi trudnościami. Nie jest więc to sielankowy opis podróży, gdyż Vatanen często porusza problem alkoholizmu wśród Finów. Przykładem może być tutaj historia Cysorza – ,,króla drwali”, który swoje wypłaty od razu przepija, bądź Fina, który zamiast uczestniczyć w akcji walki z pożarem w lesie, spożywa bimber i pomimo tragicznych okoliczności upija się. Podobnie zresztą, czyni to główny bohater, który popełni ten błąd i nadużyje alkoholu jeszcze nie jeden raz. Główny bohater spotyka również oszustów, w tym wspomnianego już Cysorza, który namawia go do niezgodnych z prawem działań. Pojawia się również wątek chorób psychicznych, w tym wyjątkowo niebezpieczne zachowanie pastora, teorie spiskowe emerytowanego policjanta Hannikainena na temat prezydenta kraju Urlicha Kekkona, a także urojenia na tle religijnym Kaaartinena – przewodnika narciarskiego i zarazem samozwańczego szamana i obrońcy ,,prawdziwej fińskości”. Także pewną krytykę autor kieruje w stronę fińskiej armii, która organizuje… polowanie na niedźwiedzia.
Również kreacje kobiet nie są pozytywne i według mnie były one mocno stereotypizowane. Tutaj najczęściej były one przedstawione jako osoby naiwne, bojaźliwe, przewrażliwione jak żona szwedzkiego attache bądź zbytnio skupione na sprawach materialnych, jak na przykład pierwsza żona Vatanena. Jedyną, przynajmniej częściowo pozytywną bohaterką”, była Irja Lankinen, która zaopiekowała się ciężarną krową. W pełny wykreowaną postacią kobiecą była także Leila, która jednak pojawia się dopiero w trzecim akcie powieści. I tylko ona, wśród żeńskich bohaterek miała realny wpływ na fabułę, a nie stanowiła jedynie tło. Warto też zauważyć, że sama historia była opisywane jedynie z perspektywy mężczyzn, w tym właśnie głównego bohatera. Być może, gdyby istniałby dwugłos, to historia z perspektywy porzuconej żony byłego redaktora naczelnego, zupełnie inaczej by wyglądała. Zastanawiam mnie tylko, czy na taką a nie inna kreację żeńskich bohaterek nie wpływa okres, gdyż powieść była pisana w latach 70 XX wieku, a jej akcja toczy się dokładnie w roku 1975.
Komu mogłabym polecić książkę? Koneserzy skandynawskiej literatury na pewno już ją znają, gdyż należy ona do grona klasyków. W przypadku pozostałych miłośników czytelników, to na pewno przypadłaby ona do gustu: wielbicielom twórczości Olgi Tokarczuk (przypomina mi się jedno z ,,bizzarnych opowieści”, poświęcone profesorowi, który zgubił swoje dokumenty), a także amatorom zaskakujących powieści, z absurdalnym humorem i nagłymi, ocierającymi się o realizm magiczny, niespodziewanymi zwrotami akcji.
Źródło grafiki: Lubimy Czytać
Zdjęcia oraz projekt wykonany w Canvie