Keshe Chow, ,,Lustrzane życie Ying Yue”, Tłum. Andrzej Goździkowski, Young – Wydawnictwo Kobiece, 2025.

,,Alicja w Krainie Czarów” w wydaniu chińskim? Dosyć ciekawa koncepcja, jak na typowe romantasy from enemies to lover. Czyli słów kilka o dziwnych wypadkach w cesarstwie Jinghu Dao pod rządami niezwykłej dynastii Shan. Tak, będzie mroczna tajemnica, tak pojawią się smoki i tak będzie momentami gorąco!

Ying Yue z dynastii Jiang to młoda kobieta, która ma zostać wydana za tajemniczego Zhanga Lina – drugiego syna cesarza z Dynastii Shan. Jednak pomimo tego, że przebywa już w pałacu swojego przyszłego męża od kilku miesięcy, to jedyną osobą, która jej towarzyszy to służka i najwierniejsza powiernica Li Ming. A jedyne zajęcie cesarskiej narzeczonej stanowi jedynie zbieranie kropel rosy z pałacowego ogrodu, które posłużą za wodę do zaparzenia herbaty… Wszystko się jednak zmienia, kiedy Ying Yue, widzi nagle w tafli niewielkiego jeziorka tajemnicze odbicie… Na domiar złego, odbicie ma wobec niej niecne zamiary… I w wyniku, różnych wydarzeń Ying Yue trafia do ,,lustrzanego świata”, które stanowi idealne odbicie realnego świata…no prawie idealnie, gdyż tajemniczy świat skrywa pewien mroczny sekret, który zna tylko cesarska rodzina.

Musze przyznać, że motyw lustra wyjątkowo mnie zaintrygował. Nota bene imię głównej bohaterki można odczytywać jako lustro i księżyc, czyli dwa elementy symbolizujące odbicie i iluzję. Autorka ciekawie tutaj podeszła do zarówno chińskich, jak i japońskich legend, które wskazywały na te przedmioty jako magiczne artefakty, a nawet wręcz portale prowadzące do zaświatów. W mitologii Kraju Kwitnącej Wiśni, wierzono bowiem, że w lustrach może być uwięziona dusza oglądającego, ale może stanowić także przejście do zaświatów. Również Amaterasu – najważniejsza bogini w japońskim panteonie, szczególnie upodobała sobie lustra… a jedno z nich ma stanowić jedno z trzech regali cesarza.

W powieści jednak następują także liczne nawiązanie do chińskiej mitologii, szczególnie jeśli o bestie, z którym raz po nie raz muszą się mierzyć główni bohaterowie. Podobało mi się tutaj, że opisywane stwory są wyjątkowo oryginalne i nie wyeksploatowane w literaturze. Mamy więc przeklęte bawoły, śmiertelnie jadowitego węża oraz nieśmiertelne kotopodobne stwory… czyli cały bestiariusz, którego nie powstydziłby się żadna wiedźmińska saga z tamtejszego kręgu kulturowego. Mogę dodać jeszcze, że pojawiają się smoki, które tak jak głoszą to japońskie legendy, wcześniej były wytrwałymi karpiami. Na pewno więc ten wątek ucieszy wszystkich miłośników, aczkolwiek chyba bardziej miłośniczek (bo ta powieść jest skierowana bardziej do płci żeńskiej) smoków.

W przypadku nadnaturalnych zjawisk, ciekawy okazał się również tajemniczy podarek, jaki Ying Yue otrzymała od swojego ukochanego brata Hao Yu. I ku mojej uldze naprawdę został wykorzystany i to w adekwatnych okolicznościach. Trochę bałam się, że został on tylko tak dodany, aby okazać miłość rodzeństwa… ale okazało się, że nie został w późniejszym czasie zapomniany.

 Akcja powieści toczy się wartko, a przygody bohaterów mogą zaskakiwać. Mamy więc przejście z jednego: realnego świata do ,,lustrzanego”, który jest odbiciem prawdziwego, z pewnymi wyjątkami (aczkolwiek bardzo znaczącymi), ucieczka i walka z wyżej wymienionymi magicznymi stworami, wizytę w tajemniczej świątyni, szukanie tajemniczej księgi, a także… próba ucieczki z więzienia i poznanie swoich tajemniczych mocy i próba zmierzenia się z mrocznym sekretem cesarskiego rodu Shanów. Muszę przyznać, że intryga była ciekawie napisana, było wiele zwrotów akcji, niespodziewanych, ale logicznych.

Jedynie co trochę mi przeszkadzało, to ciągłe przeplatanie przygód, opisami romantycznych chwil. Oczywiście, nie mam nic przeciwko budowaniu erotycznego napięcia pomiędzy bohaterami, ale tutaj, te opisy zwyczajnie wybijały mnie z rytmu. Jak dla mnie warto byłoby, aby było ich trochę mniej, a jeśli już by się pojawiały, to aby ich pojawienie było lepiej uzasadnione. Także nie pasował mi romantyczno-radosny klimat ostatniej sceny. Jak dla mnie był nie na miejscu, a zachowanie głównej bohaterki nieadekwatnie, po tym co spotkało zaledwie kilka dni temu jej rodzinę. Oczywiście zostało zaznaczone, że ocalali krewni Ying Yue są bezpieczni, jednak dla mnie akcja końcówki szła zbyt szybko. Zabrakło mi jeszcze jednego albo dwóch rozdziałów. Dobrym rozwiązaniem byłoby zrobienie z ostatniego rozdziału epilogu, gdzie byłby dłuższy odstęp czasowy.

W powieści zabrakło mi trochę większej głębi. Jak wspominałam, motyw z lustrem od razu mnie wciągnął i jest naprawdę oryginalny. Później bohaterowie przeżywają liczne, a przy ty dosyć interesujące przygody, ale trochę zabrakło mi głównej osi wydarzeń, takiego przeskoczenia z pierwszego do drugiego aktu, konfliktu do rozwiązania. Miałam odczucie, że dalsze wydarzenia, walki i poszukiwania, stanowią jedynie tło do romansu i pokazywania, czasami dosyć dosłownego, jak rozkwita uczucie Ying Yue do obu mężczyzn. Dla mnie takie rozwiązanie stanowiło niedociągnięcie, ale też rozumiem, że dla innych czytelników, będących fanami romantasy i śledzenia romantycznych perypetii głównych bohaterów, to, że akcja nie przesłania uczuć, może stanowić właśnie walor powieści.

 O ile akcja w większości była jednak ciekawa, to sami bohaterowie wydawali mi się trochę stereotypowi. Główna bohaterka to typowa dla tego gatunku powieści: młoda dziewczyna o tajemniczej przeszłości, odważna, nie dająca wejść sobie na głowę… ale z drugiej strony, jak dla mnie jednak zbyt łatwowierna, jeśli chodzi o mężczyzn. W przypadku jej relacji z narzeczonym Zhang Linem, owszem podobało mi się, że nie akceptowała jego nieuprzejmych zachowań i pomimo swojej skomplikowanej sytuacji (pobyt na dworze jego rodziny) nie godziła się na złe traktowanie, z drugiej strony dziwiło mnie, że tak szybko zaufała jego ,,lustrzanemu odbiciu”, w drugim świecie, czyli Lustrzanemu Księciu. Na jej obronę mogę jednak dodać, że nierzadko dokonywała głębszych przemyśleń na temat jej relacji z oboma mężczyznami. Pewnego kolorytu jej postaci dodaje to, że interesuje się okultyzmem… ale z drugiej strony ten wątek mógłby zostać jeszcze bardziej wyeksponowany, a nie stanowić trochę tło, dla jej przygód z narzeczonym.

Jeśli chodzi o samego Zhang Lina, to początkowo ukazany jest jako stereotypowy niezbyt kulturalny młody człowiek (a przynajmniej tak odbiera to Ying Yue, gdyż to z jej pespektywy jest opisywana książka). Jednak później okazuje się, że pod tym zachowaniem kryje się wartościowy człowiek, a jego nieprzyjazne zachowanie (chociaż już od początku Autorka wskazywała, że żywi do Ying Yue cieplejsze uczucia i na swój sposób okazuje jej troskę), ma swoje logiczne uzasadnienia. Ale on też wydawał mi się trochę stereotypowy, jakby napisany pod jeden typ mężczyzny, w powieściach romantasy.

Z kolei Lustrzany Książę od początku kreowany jest na idealne, nomen omen, przeciwieństwo, niedostępnego Zhang Lina. Taki zabieg, jest poniekąd słuszny ze względu na dalszy przebieg fabuły, oraz pewien, akurat tutaj dosyć łatwy do przewidzenia plot twist, niemniej jednak, przez to jego postać, do pewnego momentu jest zbyt jednowymiarowa. W powieści główną rolę odgrywa jeszcze ,,Lustrzana Ying Yue” będąca odbiciem Ying Yue, która szybko okazuje się, nie tym kim naprawdę jest. I w jej przypadku nie ma dużego zaskoczenia. Najciekawsza postacią jest dla mnie według mnie uzdrowicielka i zarazem swatka Mei Po, która skrywa pewną tajemnicę. I ta intryga bardzo mi się podobała. Trochę mi zabrało wiernej przyjaciółki Yinyue Fang Zhu i drugiej służącej Fei Fei, która mogłaby według mnie odegrać większą rolę w powieści. Aczkolwiek podobał mi się tutaj bardzo wątek romantyczny pomiędzy Li Ming i Fei Fei, który został ciekawie, ale nienachalnie wspomniany.

Zaletą powieści na pewno jest bogaty język i ciekawe opisy fantastycznych, ale czerpiących z chińskiej i japońskiej kultury zwyczajów. Naprawdę dodawały one klimat, przynajmniej na początku powieści. W późniejszych częściach trochę mi tego zabrakło, a szkoda. Zwłaszcza, że bohaterowie znajdowali się w kilku interesujących lokacjach i parę smaczków, można byłoby na pewno dodać.

W powieści widać również pewne niedociągnięcia. Przykładowo bohaterka dezynfekuje sobie skaleczoną nogę…spirytusem! Czy nie lepiej byłoby alkoholem? Słowo spirytus wydaje mi się tutaj zbyt nowoczesne. Także Ying Yue, za szybko wyjawia Zhangowi Linowi co odkryła w ,,Lustrzanym Świecie”, a także początkowo, jakie miała, nie do końca uczciwe, zamiary według niego. Zwłaszcza, że jak wynikało to z akcji książki, nie żywiła wtedy jeszcze do niego cieplejszych uczuć i wcale nie musiała, a nawet nie powinna dla własnego bezpieczeństwa wyjawiać tajemnicy. Ponadto, zastanawiało mnie, jak ciężko ranny Zhang Lin, który dosłownie przed chwilą stoczył śmiertelną walkę z demonicznymi wołami, mógł od tak, wsiąść na konia. Również, tak jak wspominałam, zabrakło mi dokładniejszego zakończenia wątku rodziny Ying Yue oraz cesarzowej – matki Zhang Lina.

Podsumowując, powieść jako romantasy stoi na wysokim poziomie. Jej zaletą na pewno jest: wyjątkowo ciekawy motyw z lustrem, wartka akcja (kilka plot twistów mi się naprawdę podobało), bogaty język, a także ciekawy bestiariusz i całkiem dobrze napisana intryga. Wydaje mi się, że powieść mogłaby się spodobać młodym dorosłym (nastolatkom zdecydowanie odradzam ze względu na to, że w powieści są opisane sceny seksu), którzy lubią wartkie romantasy w klimacie Chin i Japonii.

Źródło okładki: Lubimy Czytać

Projekt wykonany w programie Canva

Opublikowane przez Katarzyna Michalewicz

Rodzinne Mini Wydawnictwo + Blog o recenzjach innych ciekawych książek (szczególnie tych związanych z Azją)

Dodaj komentarz