
Płomienny romans historyczny, który nie tylko bawi i nęci ciekawostkami, ale przy tym edukuje i obala stereotypy. A na miłośników ,,Wspaniałego Stulecia” czeka lekki szok! Poznajmy historię Emilii Mennickiej – szlachcianki, która zamiast zostać żoną wpływowego barona, przemierza dwa kontynenty i w której zakochują się dwaj najpotężniejsi władcy ówczesnego świata!
,,Emilia i Tatar” to po ,,Poruczniku i Zosi”, kolejna historyczna powieść autorstwa ,,Gabrieli Feliksik”, której akcja toczy się zarówno w XVI wiecznej Polsce, w Państwie Osmanów jak i Francji Ludwika XIV. Przy jej czytaniu, od razu zwraca uwagę wyjątkowa dbałość Autorki o szczegóły historyczne, w tym detale dotyczące realiów życia , jak chociażby opis ubiorów, jedzenia, roślinności, czy nawet…zwyczajów higienicznych. Ponadto, zawiera ona liczne ciekawostki dotyczące postaci historycznych, znanych zarówno z kart podręczników jak i popularnych seriali kostiumowych. Podczas lektury, sama dowiedziałam się wielu interesujących rzeczy, które na pewno na długo zostaną mi w pamięci.
Zaletą książki, jest również to, że pomimo ukazania kolorytu dawnej epoki, nie mamy tutaj romantyzowania historycznych czasów. Autorka, ustami swojej bohaterki Emilii Mennickiej, wielokrotnie wspomina, że wszędzie mamy do czynienia zarówno z cywilizacyjnymi osiągnięciami jak i niewyobrażalnym okrucieństwem. I nawet w dwóch tak odrębnych cywilizacjach osmańskiej i europejskiej, można odkryć, podobne mechanizmy, nie zawsze przy tym chlubne.
Na łamach kart, początkowo, Turcja Osmańska wygląda jak bajkowa kraina, gdzie, w przeciwieństwie do państw europejskich, wyznawcy innych religii niż religia panująca oraz narodowości, mają większe swobody, a kultura, w tym oświata (edukacja kobiet na wyższym poziomie niż w Europie) i medycyna, stoi na wyższym poziomie niż w Polsce czy we Francji. Ciekawym wątkiem była wzmianka o… kurzu. Emilia wspomina bowiem, że w zamku barona von Borcha, wszystko było zakurzone, podczas gdy pałac Sulejmana Wspaniałego lśnił czystością. Podobny kontrast widoczny był, kiedy porównywała uliczki Stambułu z paryskimi odpowiednikami. Z drugiej strony, Autorka, tym razem ustami Mahdini – zarządczyni haremu, wspomina, o okrutnych zwyczajach, w tym np. okaleczanie chłopców z ubogich rodzin, aby w przyszłości jako eunuchowie, mieli szanse na lepsze życie.
Z drugiej strony, powieść, nie wskazuje na wyższość jednej kultury nad drugą i nie tworzy stereotypu ,,wyższości kultury europejskiej nad osmańską” czy na odwrót. W powieści ukazane jest, że przemoc wobec dzieci występuje w każdym państwie, niezależnie od jego położenia. A przykładem może być wątek Marcela i wspomnieniu o tragicznym losie porzuconych dzieci w Paryżu, które nierzadko są również okaleczane dla zysków. W podobnym tonie ukazany był również stosunek władców do kobiet. Gabriela Feliksik opisując tradycję haremu i dwór Ludwika XIV zrobiła ciekawa paralelę ukazując, że w obu przypadkach królowie nadużywali swojej pozycji, aby zdobyć siłą kobiety. Innym podobieństwem, na które, ustami Emilii, wskazała Gabriela Feliksik, była również instytucja klasztorów i Starego Pałacu, gdzie żyły kobiety, którym nie dane było poznać partnera. Kolejną paralelą było ukazanie ciężkiej sytuacji chłopów w XVI wiecznej Polsce z pozycją niewolników w Turcji. Chociaż ci pierwsi, formalnie byli wolni, to byli oni gorzej traktowani przez swoich panów niż niecieszący się wolnością mieszkańcy Turcy.
Dodatkowo, Autorka dobrze oddała również mentalność bohaterów, która była wpisana w realia ich epoki. Przykładowo rodzice Emilii Mennickiej, którzy byli zubożałymi szlachcicami, nadal odczuwali wyższość ze względu na swój stan pochodzenia, wobec chłopów i mieszczan, pomimo tego, że pozycja bogatszych przedstawicieli obu wspomnianych stanów, wcale nie była gorsza od nich.
Kolejną wielką zaletą powieści jest ukazanie związków pomiędzy bohaterami, w tym intymnych relacji. Chociaż ,,Emilia i Tatar”, to płomienny romans, mający na celu, nomen omen, dostarczenie czytelnikowi przyjemności, to ma również walor… edukacyjny. Po pierwsze podobało mi się, że same sceny erotyczne, były napisany kulturalnym, nierzadko poetyckim, a nie dosłownym, czy nawet wulgarnym językiem. Po drugie, Gabriela Feliksik zgrabnie przemyciła, informacje, jakie zachowania u partnera stanowią tzw. czerwone flagi. Ciekawym zamysłem było stworzenie miłosnego trójkąta pomiędzy główną bohaterką – Emilią Mennicką, Piotrem Rostowskim – zaufanym Tuhaj Beja i dowódcą oddziału tatarów jak i Gillesem de Monay – kapitanem statku i skontrastowanie przy tym zupełnie różnych od siebie postaw obu mężczyzn, wobec Emilii. Podobało mi się to, że Piotr Rostowski, nie jest ukazany jako ,,nieskazitelny rycerz na białym koniu”, który ratuje główną bohaterkę z opresji przed tym złym, wbrew jej woli. Wręcz przeciwnie Piotr, nie poucza Emilii jak ma się zachować i pozwala jej na dokonanie wyboru. Ale również przy tym, oferuje jej wsparcie. Jednak co ważne robi to nienachalnie, z poszanowaniem jej wolności. Również pokazanie przemiany, a bardziej odkrywanie prawdziwego oblicza Gillesa de Moany, było dobrze ukazane. Czasami tylko żałowałam, że Autorka, za szybko zdradzała, myśli i zamiary kapitana statku wobec Emilii.
W przypadku mężczyzn ciekawa, ale tylko ze względów kreacji literackiej, była również postać barona von Borcha i ukazanie jego postawy wobec zależnych od niego kobiet. Tym samym Autorka słusznie pokazała, że osoba o psychopatycznej postawie, owszem może dobrze się kamuflować, co jednak nigdy nie zmieni jego postępowania i nie ma ona możliwości przemiany, ze złego w dobrego człowieka.
Także postać Emilii Mennickiej, która reprezentuje ,,girl power” i nie decyduje się na rolę, której przeznaczyło jej społeczeństwo, jest interesująco ukazana. Bohaterka, w wyniku wydarzeń dojrzewa i z odważnej, acz nieco naiwnej dziewczyny, wyrasta na kobietę, która, tym razem z głową, a nie jedynie pod wpływem emocji, zaczyna decydować o swoim życiu. Podobało mi się również jak na początku, ukazany jest kontrast pomiędzy nią a Piotrem Rostowskim. Emilia Mennicka pomimo tragicznej sytuacji jest bowiem gotowa zawalczyć o swoje życie, a Piotr, pomimo tego, że teoretycznie lepiej mu się powodzi, jest zrezygnowany.
W przypadku innych bohaterów, to na szczególną uwagę zasługuje również kapłanka Świętosława z prologu. Trochę żałuje, że jej wątek nie został rozwinięty. Ale może Autorka napisze i o niej powieść. Niemniej, wstęp był naprawdę wyjątkowo intrygujący i zachęcał do dalszego czytania. Zwłaszcza, że Autorka, w tej miniaturze, dobrze oddała nie tylko motywacje głównych bohaterów, jak i różnorodne postawy w społeczeństwie w obliczu kryzysu.
Kolejną ciekawą bohaterką była… Hurrem – żona Sulejmana Wspaniałego. Podobała mi się jej kreacja i ukazanie jej obsesyjnej miłości do sułtana, która może doprowadzić do wszystkiego. Z drugiej strony nie jest ona postacią jednoznaczną. Opiekuje się ona bowiem swoją 12 letnią służącą Karo, jak starsza siostra, a nie władczyni. Także w powieści nie było do końca wyjaśnione, czy to w rzeczywistości Hurrem stała za atakiem na swojego pasierba, a jedynie można się tego domyśleć. W ten sposób Autorka też w ciekawy sposób ukazała, jak wyglądało życie w haremie, gdzie liczne tajemnice nigdy nie wychodziły na jaw.
W przypadku Mahdini i Murata – opiekunów Emilii w Turcji, to ich kreacje były ciekawe, ale trochę żałowałam, że byli oni ,,zbyt dobrzy”. Oczywiście życzyłam Emilii jak najlepiej, ale można byłoby bardziej zróżnicować ich charaktery. Podobne zastrzeżenie mam również w przypadku Vailide Sultan i Marinini – matki Sulejmana Wspaniałego i matki najstarszego syna sułtana jak i przyjaciółki Emilii z haremu – Muraji.
Niemniej, podobało mi się również to, że historia została ukazana z perspektywy Valide Sultan i Marinini, a nie Hurrem. Dzięki temu, nie mamy tutaj powtórzenia motywu ze ,,Wspaniałego Stulecia”. Wręcz przeciwnie Autorka owszem osadziła część akcji powieści w pałacu Sulejmana Wspaniałego, ale nie bazowała tutaj na serialu tworząc fanfik, ale stworzyła odrębną historię. Interesujące jest to, że sam Sulejman Wspaniały jedynie jest krótko wspomniany i pomimo, że jest ,,władcą trzech kontynentów”, to w tym przypadku musi ustąpić miejsca innym bohaterom.
Zaletą jak i wadą powieści jest tempo akcji. Toczy się ona bardzo szybko, dzięki czemu, powieść nabiera kolorytu i nie sposób się nudzić. Mamy bowiem zarówno napad na pałac, groźną podróż statkiem, walkę o przetrwanie w haremie, a także niespokojny pobyt w Paryżu. Z drugiej strony, trochę żałowałam, że w paru momentach akcja toczyła się za szybko. Przykładowo, intryga dotycząca rodziny Sulejmana Wspaniałego była wyjątkowo interesująca, zwłaszcza, że w pewnej mierze opierała się ona na prawdziwym wydarzeniu, ale wydaje mi się, że jednak warto byłoby, aby, dokładniej i dłużej ją opisać, aby stworzyć jeszcze większe napięcie. Podobnie zrobiłabym w przypadku kolacji Emilii i Hurrem. Oczywiście, czuć było, że jest to starcie, którego stawką jest dosłownie życie, ale żałowałam, że tak szybko się zakończyło. W tej scenie, trochę zmieniłabym też dialogi. Zawierają one liczne interesujące informacje, ale mimo tego, skróciłabym je i część informacji przeniosłabym do ,,myśli bohaterów”.
Pewną nieścisłością było również to, że Hurrem wyjawiła Emilii, że zna francuski i dzięki temu może podsłuchać Valide Sultan. Dlaczego wyjawiła to swojej rywalce? Kolejnym drobnym niedociągnięciem, było to, że wzmianki o tym, że coś się wydarzy za 30 minut, albo godzinę, trochę wybijało mnie z rytmu. Aczkolwiek rozumiem też, że podawanie przez Autorkę tradycyjnych arabskich nazw czasów, mogłoby być dla czytelnika zbyt niejasne.
Niemniej, bardzo polecam powieść wszystkim Miłośni(cz)kom: powieści historycznych, płomiennych romansów, kultury tureckiej i ,,Wspaniałego Stulecia”, a także Paryża. A sama czekam na kolejną książkę Gabrieli Feliksik ,,Agnieszka i Szlachcic”, która ukaże się w lutym 2025. I trzymam kciuki aby ,,Świętosława” też zyskała swoją własną powieść!