Angelika Gajek, Historie szeptane przez wiatr, Magiczne/Dlaczemu, 2023

Przy tej powieści, ,,Wojny Makowe”, choć wybitne, to lekko bledną, bądź czerwienią się z zazdrości. Czyli o prawdziwej perle polskiej ,,azjatyckiej” literaturze słów kilka. ,,Historie szeptane przez wiatr”, to nietuzinkowa historia fantasy, w której realny świat śmiertelników, ściśle się łączy ze światem magicznym, a ,,bogowie”, aczkolwiek w ludzkiej postaci, wciąż chodzą po ziemi… i nieźle mieszają.

Już pierwsze akapity książki, w tym plastyczny, nierzadko przy tym poetycki język, stają się zapowiedzią niezwykłości tej powieści. A później, jest już tylko lepiej, gdyż Autorka, przedstawia nam niezwykłą historię, okraszoną przy tym bogato, zarówno japońskim folklorem, dramaturgią, sensacją, a przy tym również…szczyptą humoru. Dzięki temu można poczuć się jak widz w japońskim teatrze nōgaku, gdzie dramatyczne nō, przeplata się z farsowatym kyōgen, a historia wciąga tak, że można bez pamięci się w niej zanurzyć.

Na początku powieści poznajemy Mayleę Ukiyo, która wbrew planom swojej babki Emiko Ukiyo – poważanej nestorki rodu, a także patriarchalnym zasadom w japońskim społeczeństwie, nie chce aranżowanego małżeństwa, gdyż pragnie realizować się jako aptekarka pod czujnym okiem wiejskiego mistrza ziołecznictwa pana Fujimoto. Podejmuje więc dramatyczny krok, opuszcza dom i udając jednego ze swoich kuzynów, stawia się w wojskowym obozie Shayak, jako Asa Vidarr – jeden z jej strachliwych kuzynów, który uciekł przed poborem. Jednak nie jest to typowa opowieść o Mulan (aczkolwiek te wątki również się pojawiają). Mayela Ukiyo przeżyje znacznie więcej niż legendarna wojowniczka.

Siłą powieści są bowiem liczne, nierzadko zaskakujące, ale dobrze osadzone i realne w tym świecie wydarzenia i zaskakujące plot twisty. Poznamy więc m.in. rodzinną wioskę bohaterki, zmierzymy się z zajęciami u surowej pani Hirukany – zawodowej swatki, poznamy życie w cesarskiej armii, zwiedzimy stolicę i pałac cesarza, a także przemierzymy najniebezpieczniejsze zakamarki cesarstwa, w tym wyspę, gdzie rośnie legendarne drzewo Fusang, w którego koronach spoczywają Słońca. Pomysłowość Autorki jest godna podziwu! A przy tym Autorka nie zapomina o szczegółach. Dowodem na to może być chociażby pojawienie się kota Nanashi, zarówno na początku powieści, jak i podczas ponownego pobytu Mayleo w rodzinnym domu.

Na pochwałę zasługują bohaterowie, a szczególnie główna bohaterka. Mayleo Ukiyo – Najświętsza Kapłanka Feniksa i dziedziczka rodu Ukiyo, to nie tylko postać kreowana na silną bohaterkę, w myśl Girl Power, która przeciwstawia się patriarchalnemu światu, ale również wrażliwa dziewczyna, która próbuje odnaleźć się w nowych okolicznościach i dojrzeć do roli jaki przeznaczył jej los (zupełnie odmienny od planów Babci). Bardzo podobało mi się, jak Autorka przedstawiła jej przemianę, nie tylko fizyczną (zmiana sylwetki, blizny, tatuaże), ale również psychiczną, a nawet pokazała u niej objawy PTSD spowodowane różnymi, nierzadko wyjątkowo dramatycznymi przeżyciami (trauma wojenna, tragiczna śmierć bliskich osób). Ponadto, co jakiś czas poznajemy wewnętrzny świat bohaterki, a jej przemyślenia, również na temat bycia ,,wybraną” oraz zarówno dosłownie jak i w przenośni naznaczoną, są wyjątkowo adekwatnym komentarzem do wydarzeń w książce. Także jej relację z innymi bohaterami są ciekawie i wielowymiarowo ukazane. Szczególnie podobało mi się, jak rozwijała się jej relacja zarówno z babcią (od buntu do zrozumienia motywacji działań nestorki, a także swojej reinterpretacji motta pani Emiko ,,cnota, serce i rozum”) jak i najlepszą przyjaciółką (od bezgranicznej przyjaźni do próby pogodzenia przeciwności i budowania od początku zaufania), oraz niedoszłym narzeczonym (od ucieczki do głębokiej przyjaźni).

Zaintrygowała mnie również postać Ami – najlepszej przyjaciółki. Nie jest ona tutaj ukazywana jedynie jako supporter character, ale jej postać jej pogłębiona. Pokazana jest również zmieniająca się relacja obu młodych kobiet i nawet, w pewnym momencie swoista rywalizacja, ze względu na odmienny światopogląd dotyczący roli kobiet w społeczeństwie, a także związany z miłosnymi wyborami. Na uwagę zasługuje również Emiko Ukiyo – nestorka rodu, która początkowo ma prawo wzbudzać niechęć u czytelników, ale później motywacje jej postępowania są bardzo dobrze wyjaśnione, a sama matriarchini rodu ukazana jest w różnych odsłonach.

Także postać Kiry Samboo – niedoszłego narzeczonego głównej bohaterki jest intrygująca i odbiega od stereotypowego ,,dobrego przyjaciela”. Pokazana zarówno jest jego natura szlachetnego wojownika jak i wrażliwego, dojrzałego mężczyzny, w myśl idei samuraja, który miał być nie tylko odważny, ale również mieć bogate wnętrze. Z drugiej strony, nie jest on jedynie ukazywany jako ,,rycerz w lśniącej zbroi”, ale jako człowiek, chociaż szlachetny, to też nie pozbawiony ludzkich przywar. Dzięki temu, jego postać jest znacznie bardziej pełnowymiarowa.

Również postać księcia Issy’ego – cesarskiego następcy i jego skomplikowana rodzinna historia dodaje smaczku. Stanowi on idealne przeciwieństwo i zarazem uzupełnienie dla Kiry Samboo, łowcy demonów z Doliny Mgły, a także idealnie wpasowuje się w ideał cesarzewicza z XIV – wiecznej Japonii. Trochę przypominał mi on Yoshimasę Ashikagę – szoguna (nie cesarza!), którego bardziej od wielkiej polityki i kreowania swojego wizerunku, pasjonowała sztuka i kontemplacja. Podobało mi się również, jak Autorka zgrabnie ukazała, jak eufemistycznie mówiąc, złe relacje pomiędzy rodziną cesarską a rodem Ukiyo, na początku wyjątkowo negatywnie ważyły na losach relacji pomiędzy Mayleo a Issy’em.

Z głównych bohaterów, najmniej przemawiała do mnie postać Tsukiyo – Łowcy Demonów z Doliny Mgły. Jak dla mnie zbyt wpisywał się w archetyp mrocznego japońskiego wiedźmina (ma nawet dwa skrzyżowane miecze), niezbyt panującego nad swoimi emocjami i mocno zamkniętego w sobie, w którym podkochuje się główna bohaterka i nie tylko zresztą ona. Aczkolwiek należy tutaj wyjaśnić, że Autorka bardzo dobrze wyjaśniła co wpłynęło na takie, a nie inne postrzeganie świata przez niego.

Siłę powieści stanowi także drobiazgowe i dobrze skonstruowane światotwórstwo, które bazuje na XIV Japonii (mamy m.in. siogunów i odizolowanych od świata cesarzy). Widać tutaj fascynację o ogromną wiedze Autorki kulturą, w tym przede wszystkim mitologią, Japonii, ale również Chin (m.in. drzewo Fusang). Już sami główni bohaterowie są nierzadko wzorowani zarówno na chińskich ,,Ośmiu Nieśmiertelnych”, jak i japońskich ,,Siedmiu Bogów Szczęścia”, aczkolwiek nie są oni idealną kopią, a jedynie ich postacie są lekko inspirowane tymi mitologicznymi bytami. Dodatkowo poznajemy liczne bóstwa i demony (boskie dziki, kappa, diabły oni, lisice w ludzkiej postaci, tengu), a nawet pojawia się idea skażenia i święte węzły ze słomy ryżowej, tak ważnego w shintoizmie. Tak na marginesie, wątek z dzikiem z pierwszych rozdziałów, przypominał mi trochę ,,Księżniczkę Mononoke”. Interesujące są również umiejętności i amulety ,,Ośmiu Nieśmiertelnych”, które są również wzorowane na japońskiej mitologii (m.in. zwierciadło), a także na buddyjskich świętych przedmiotach. Aczkolwiek żałuję, że jeszcze nie dane nam było poznać ich wszystkich. Z drugiej strony, historia jeszcze się przecież nie skończyła, więc wszystko przed nami!

W książce zastanawiało mnie tylko kilka rzeczy. Po pierwsze wątki miłosne i nie tylko, szczególnie w ostatnich rozdziałach, jak dla mnie były zbyt liczne. Czy Maylea, naprawdę musiała podobać się prawie całej grupie? Również, trochę zbytni licencia poetica było to, że Mayleę, przy przyjęciu do wojska oprowadzał wysoki rangą oficer – zastępca generała. Aczkolwiek mogło to wynikać, że była ona jedyną osobą z wioski, która dobrowolnie zgłosiła się do cesarskiej służby.

Także wątek nagłego natrafienia na Cilliana – jednego z ,,Wojowników Feniksa”, a nawet dosłowne wpadniecie na niego przez Mayleę i Tsukiyo, wydawał mi się mało prawdopodobny. Aczkolwiek rozumiem, że to był katalizator wydarzeń. Z drugiej też strony jego postać jako szpiega z innego kraju, który również został wybrany przez Niebiosa do misji wskrzeszenia Feniksa, wydawał mi się ciekawy i przełamujący konwencję.

Z kolei chińskie imiona: wojskowego medyka, a także jednego z zaufanych generała Kiry Samboo, trochę mnie zaskoczyło. Oczywiście wiadomo, że Japończycy chińskiego pochodzenia także zamieszkiwali XIV Japonię, ale warto byłoby o tym jakoś napomknąć. Również zastanawia mnie, jak Maylea uciekła z pałacu, skoro była ubrana w zdobną, wielowarstwową i wyjątkowo ciężką suknię, w której trudno się poruszać, a co dopiero biegać. Także pojawienie się pluszowego niedźwiadka (70 strona), trochę wybiło mnie z rytmu.

Żałuję również, że historia, urywa się w pewnym momencie, aczkolwiek mamy wydarzenie, które sprawi, że główna bohaterka przejdzie głęboką przemianę i do końca odetnie się od starego świata.  Rozumiem jednak, że wynika to z tego, że planowane są kolejne tomy. Bardzo chciałabym, aby do tego doszło, bo historia warta jest kontynuacji.

Komu polecam tę książkę? Przede wszystkim miłośniczkom takich powieści jak: ,,Tkając Świt” i ,,Snując Zmierzch”, ,,Sześć Szkarłatnych Żurawi” i ,,Obietnica Smoka”, ,,Kitsune. Pradawna magia”, ,,Naila z latającej doliny”, ,,Uderz w struny”, ,,Jad z mroku i słodyczy” i ,,Napar magii i trucizny”. Ale również zwolenniczki/cy ,,Zakonu drzewa Pomarańczy”, ,,Wojen Makowych”, ,,Cienia Kitsune” i ,,Ogrodu Imperium”, na pewno znajdą coś dla siebie. I obyśmy doczekali się kolejnych tomów ,,Historii szeptanych przez wiatr”!

Opublikowane przez Katarzyna Michalewicz

Rodzinne Mini Wydawnictwo + Blog o recenzjach innych ciekawych książek (szczególnie tych związanych z Azją)

Dodaj komentarz