
Kaori Nakamura – policjantka, działająca w futurystycznej Japonii powraca w wielkim stylu, aby zmierzyć się z nowymi wyzwaniami, jak i starymi traumami… I radzi sobie wcale nie gorzej niż Motoko Kusanagi w ,,Ghost in the Shell”. A wszystko zaczyna się dosłownie od trzęsienia ziemi (tym kataklizmem rozpoczyna się pierwsza scena powieści) i tak jak u Hitchcocka, potem napięcie będzie tylko narastać.
Już pierwsza część historii Kaori Nakamura to sci-fi/kryminalny majstersztyk. A sequel, wbrew zasadom, że druga część jest gorsza od pierwszej, jest jeszcze lepsza. Przede wszystkim, akcja jest bardziej zintegrowana i wartka, intryga, a nawet dwie, płynnie się rozwijają, a rozwiązanie nie jest takie oczywiste, jakby się wydawało. Powieść można byłoby z powodzeniem podzielić na trzy sezony, których zakończenia, tak jak w ,,baśniach z Tysiąca i jednej nocy”, byłyby zarówno początkami kolejnych historii. Ponadto świat cybenetyczny, jest jeszcze naturalniej przedstawiony niż w ,,Algorytmie Życia”, gdyż dosłownie zanurzamy się w nim i wydaje nam się czymś oczywistym, wręcz naturalnym. Dodatkowo ,,Chindōgu”, można czytać jako odrębną całość, pomimo tego, że znajdują się w niej nawiązania do ,,Algorytmu Życia” i pojawiają się te same postacie jak np. sąsiadka Reiko, przyjaciółka Kaori – Maki czy Aiko Mori – koleżanka z pracy.
Główną osią powieści jest śledztwo Kaori Nakamura w sprawie zaginięcia Masako Yamady – jednej z pracownic wielkiej korporacji. Szybko się okazuje, że podejrzanych o ten czyn jest kilka, zwłaszcza, że Masako – jako kobieta sukcesu walcząca o swoją pozycję, miała wielu wrogów, a przyjaciół… wcale. Dodatkowo w tle mamy jeszcze wpływową telewizję NHK Broadcasting Station, niemniej potężne korporacje Yutaro Holding, Tokyo Electronics Power Company oraz tajemniczą klinikę ,,Memori Japan Clinic.
Drugim wątkiem są tajemnicze zachowania mieszkanek Japonek, które dzieli wszystko: od wykonywanego zawodu, pozycji społecznej i wieku, a łączy nienawiść do swoich oprawców. Wśród nich mamy m.in. nieletnie Sugako Kanna i Natsukę Kirino, jak i doświadczoną instruktorkę kendo Motoko Takedę, a także niepoczytalną staruszkę – trucicielkę Kaguyę Maruyamę. Jedyną poszlaką jest wypowiadana zarówno przez oskarżone jak i pozostałych podejrzanych i świadków w śledztwie fraza: ,,Życie jest jak ciastko z wróżbą”.
Kaori Nakamura, wraz ze swoimi przyjaciółmi z policji – koleżanką Aiko Mori, której postać została ciekawiej i głębiej ukazana niż w pierwszej części, informatykiem policyjnym Taką Inabą, detektywem Mahito a także przyjaciółką Maki, musi nie tylko rozwiązać zagadkę, ale samemu nie zostać przy tym złapanym i zabitym. Jak się bowiem szybko okazuje, komuś bardzo zależy na tym, aby sprawa nigdy nie została rozwiązana.
Ogólnie bardzo podobała mi się skonstruowana intryga, która jest wielowątkowa i tak naprawdę do końce nie wiadomo, kto odgrywa jaką rolę, a kto jest jedynie, dobrze widocznym, ale jednak nadal pionkiem, w tej misternej grze. Również dużym plusem powieści jest zakończenie – słodko-gorzkie, a przy tym do bólu realistyczne.
Kolejnym atutem, który czyni tę powieść wyjątkową, jest to, że podobnie jak w pierwszej części, Autorka w wizjonerski sposób, wyjątkowo aktualny w dobie rozwoju Sztucznej Inteligencji, porusza kwestie wpływu technologicznego na społeczeństwo. Tutaj daję duży plus za znamienny i wyjątkowo adekwatny tytuł książki: ,,Chindōgu”, gdzie ten termin dosłownie oznacza ,,dziwne rzeczy”, czyli zaskakujące a przy tym bezużyteczne przedmioty codziennego użytku. I tak samo może być właśnie z technologią w Japonii Kaori Nakamury, która nie zawsze jest receptą na szczęśliwe społeczeństwo.
Marta Sobiecka, z jednej strony wskazuje, że owszem, ma ona liczne pozytywne zastosowania jak np. symultaniczne tłumaczenie, granie na wirtualnych instrumentach (m.in. handpanie), dodawanie super mocy służbom porządkowym (soczewki optyczne wyposażone w funkcję widzenia na podczerwień), opaski bionetyczne badające na bieżąco stan zdrowia ich właściciela, a nawet możliwość leczenia traumy poprzez cybernetyczne ingerowanie w mózg i usuwanie wspomnień (software traumy), jednak nie kreuje wizji cybernetycznej utopii i porusza także kwestie negatywnego wpływu technologii na społeczeństwo.
Jednym z wątków jest m.in. walka z samotnością poprzez subskrybowanie hologramicznych przyjaciół (zarówno wygenerowany przez AI zmarły brat Kaori, jak i czworonożna pupilka policjantki – są właśnie takimi hologramami), przedkładanie prawdziwych relacji intymnych nad cyfrowymi i związane z tym liczne nadużycia seksualne w cyberprzestrzeni, poprzez tworzenie biobotów (czyli zaawansowanych seksualnych androidów ze sztuczną inteligencją), a także aplikacji i gogli VR, które przenoszą erotyczne fantazje z wizerunkami realnych osób (nie zawsze za ich zgodą) na zupełnie innych poziom, czy kradzież tożsamości i wizerunku, aby zniszczyć daną osobę (ofiarą tego cybernetycznego ataku staje się m.in. pewna słynna modelka – Chie Ohno, w której usta wkłada się słowa, których nigdy by nie wypowiedziała).
Autorka ustami Kaori Nakamura stawia sobie również pytanie, jak można zatracić się i uzależnić się od świata wirtualnego, podczas gdy granica pomiędzy nimi niebezpiecznie zanika. Czytając książkę i śledząc terapię Kaori, podczas której policjantka musi się zmierzyć z kwestią uzależnienia i zbytniego zanurzenia w świecie wirtualnym, przywodzi mi na myśl sentencję chińskiego filozofa Zhunagziego: ,,Śniłem kiedyś, że jestem motylem, i teraz nie wiem już, czy jestem Czuang-tsy, który śnił, że jest motylem, czy też jestem motylem, który śni, że jest Zhuangzi”.
Z drugiej strony, Autorka, w swojej powieści, porusza także problemy, które istnieją w Japonii (i nie tylko) od bardzo dawna jak np. kwestia utraty twarzy, podwójne standardy wobec kobiet i mężczyzn (obwinianie o zdradę jedynie żony i kochanki, a nigdy męża, który zdradza), ostracyzm wobec ofiar przestępstw seksualnych, a także ogólnie silnie zakorzeniony patriarchalizm i związany z nim mizoginizm w japońskim społeczeństwie.
W powieści pojawiły się jedynie drobne niedociągnięcia. Jednym z nich jest, przynajmniej moim zdaniem, zbyt szybkie odnalezienie psa Misako (zaginionej kobiety), a także bezpośrednie zwrócenie się na ,,ty” przez Kaori Nakamurę do przesłuchiwanego Tamako Fujimoto, podczas gdy w przypadku innych przesłuchań policjantka zawsze zachowuje się profesjonalnie. Także uderzenie przez nią innego podejrzanego – Kenichi Kobayashi, nie wydaje mi się pasować do jej profilu.
Podsumowując ,,Chindōgu” to świetna pozycja dla: miłośników/czek Japonii, sci-fi, kryminalnych zagadek, policyjnych historii, a także futurystycznych (aczkolwiek niezbyt odległych) wizji. A ja mam cichą nadzieję, że kiedyś na podstawie zarówno ,,Algorytmu Życia” jak i ,,Chindōgu”, powstanie animowany serial, w stylu ,,Śmierć, Życie i Roboty”, albo ,,Ghost in the Shell”.