Katarzyna Wierzbicka, ,,Tajne przez Magiczne”, Spisek Pisarzy, 2021

            Tajne przez magiczne to nietuzinkowa pierwsza część trylogii fantastycznej, której akcja dzieje się… w przedszkolu, a główną heroską jest… pani woźna – Adrianna Filipiak. I właśnie to połączenie jest receptą na sukces.

O ile w fantasy, w przypadku bohaterek, często mamy do czynienia z wojowniczkami, kapłankami, czarodziejkami, księżniczkami, znachorkami, podróżniczkami…ewentualnie szeroko rozumianymi strażniczkami tajemnej wiedzy, to profesja Agaty Filipiak wygląda, na ich tle dosyć niepozornie. Dodatkowym przełamaniem fantastycznej konwencji jest to, że bohaterka…nie odkrywa nagle tajemnych mocy, jak często to bywa w takich powieściach. Aczkolwiek posiada pewien smoczy talizman, który jednak okazuje się bardziej… przekleństwem niż błogosławieństwem.

Również wybór miejsca, gdzie mają się ze sobą zetrzeć siły dobra i zła, wygląda dosyć zaskakujące. Ot zwykle przedszkole jakich wiele. A jednak, szybko okazuje się, że tak nie jest i wspomniana placówka edukacyjna stanowi sama w sobie mikrokosmos. I to jest właśnie siła tej powieści. Czyli wyjątkowo oryginalne, a przy tym zgrabne połączenie ,,zwyczajnego życia” z wątkami magicznymi.

Nie mamy jednak tutaj do czynienia z realizmem magicznym, ale postaciami żywo wyjętymi ze słowiańskiego folkloru, w tym z demonem pieszczotliwie nazywanym ,,Kłobciem”, a także wyjątkowo stanowczą krasnoludką. Ba! Pojawia się nawet sam ,,Zeus Słowiańskiego Olimpu”, w postaci wpływowego biznesmena Artura Welesa… Widać tutaj naprawdę dużą wiedzę autorki na temat mitologii słowiańskiej, w tym różnych rytuałów i magii, jak i jej doświadczenie pedagogiczne.

Aczkolwiek o tym, że jednak wciąż znajdujemy się w Polsce w XXI wieku, świadczą wzmianki o m.in. Andrzeju Sapkowskim, Brad Pitt, Anatoliju Kaszpirowskim, filmach: ,,Zmierzchu”, ,,Nosferatu” i ,,Egzorcyzmach Emily Rose”, PowerPoincie, InstaStory, Polsacie czy Facebooku. Autorka, zgrabnie przy tym wytłumaczyła, dlaczego świat magiczny tak skrzętnie i z sukcesami ukrywa się przed światem niemagicznym. Z drugiej strony, jak wynika z kart powieści, pewne zasady rządzące w świecie magicznym jak i niemagicznym, jak korupcja czy nieudolność… są wyjątkowo uniwersalne, czego przykładem jest chociażby tajemnicza Rada.  Podobało mi się również, to, że sama Agata Filipiak do końca nie wierzy w istnienie świata nadprzyrodzonego i wielokrotnie zastanawia się czy nie postradała zmysłów. Jest to bądź, co bądź wyjątkowo realne zachowane i jeszcze lepiej ukazuje przenikanie się obu światów.

Na uwagę zasługują również nietuzinkowi bohaterowie. Szczególnie podobała mi się kreacja przedszkolaków. Nie stanowią oni bohatera zbiorowego. Każdy z nich ma zarysowaną psychikę i wyróżnia się z tłumu. Najciekawszą postacią jest na pewno tajemniczy Marcinek, który nieźle namiesza w życiu swoich koleżanek i kolegów jak i pań przedszkolanek. Tutaj daję   duży plus za pokazanie jak funkcjonują jego rodzice – Hanna i Paweł, żyjący oddzielnie i nie do końca (szczególnie ojciec) potrafiący poradzić sobie z trudami rodzicielstwa. Interesująco został także ukazany dylemat z jakimi muszą się zmierzyć. Okazuje się, że Marcinek należy do dwóch światów: magicznego i niemagicznego, a oni muszą podjąć decyzję, w którym z nich czeka na niego lepsza przyszłość.

Również postać Agaty Filipiak jest interesująca i jak już zostało wcześniej wspomniane, przekłamuje konwencję. Z jednej strony mamy trochę szarą myszkę, która wciąż musi się zmagać z licznymi rodzinnymi traumami (które na łamach powieści przypomną się dosyć brutalnie) i trudnymi rozstaniami (które również przypomną się pani Agacie dosyć nieprzyjemnie), ale z drugiej strony nie jest to typowa ,,damsel in distress”, gdyż nie tylko… świetnie ona komentuje sytuację, ale kiedy trzeba to stanie do walki w obronie swoich podopiecznych. Ciekawie zostały ukazane również jej relacje z innymi bohaterami, w tym przede wszystkim z matką Angelą (imię nieprzypadkowe), nowoodkrytą siostrą Martą oraz półdemonem Dawidem.

Wśród postaci drugoplanowych, wyróżnia się, wspomniany przed chwilą półdemon Dawid, który początkowo trochę przywodzi archetyp chłopaka zawadiaki, ale w głębi duszy dobrego w myśl, że ,,łobuz kocha najbardziej”. Dlatego też podobało mi się na końcu przełamanie tej konwencji i ciekawe rozwinięcie tej postaci. Intrygująca postacią jest również Angela – dawno zaginiona matka Agaty, której postawa okazuje się niejednoznaczna. Przez cały czas powieści czytelnikowi trudno ją bowiem zakwalifikować jako jednoznacznie złą czy dobrą, aczkolwiek według mnie, szala przeszłaby raczej w stronę schwarzcharakteru. Także postać niezbyt sympatycznej nauczycielki Ewy, cały czas ewoluuje, dzięki czemu nie stanowi ona jedynie archetypu nieznośnej współpracownicy, ale bohaterki z krwi i kości.  

Kolejną siłą tej powieści jest sarkazm i ironia, która pokazuje z jakimi problemami w pracy musi mierzyć się główna bohaterka, w tym: z roszczeniowymi rodzicami, dziećmi przejawiającymi różne problemy, nieadekwatną do pracy pensją, a także z demonami, które, jak gdyby nic przemieszczają się po placówce. Również często przez Autorkę stosowana jest konwencja przełamania sacrum i profanum. Szczególnie widoczne to były w scenie na cmentarzu, gdzie z jednej strony pojawiają się demony i duchy, a z drugiej…wspomniane są potrzeby fizjologiczne jednej z postaci, a także przytoczona jest rozmowa oburzonej nestorki rodu, na zaniedbanie grobu przez jej krewnych.

Akcja powieści, choć początkowo toczy się leniwie, to jednak, co jakiś czas mamy do czynienia z punktami zwrotnymi jak np. pożar na festynie, walka z Południcą w przedszkolu, czy walka z kogucim demonem na cmentarzu. Również co jakiś czas mamy interesujące plot twisty, jak chociażby w przypadku, zgrabnie poprowadzonego wątku Marcinka. Podobało mi się również, że wątek Tomka – jednego z przedszkolaków, został do końca pociągnięty i nie został zapomniany, gdy wypełnił swoje zadanie, jakim było dodanie dramaturgii jednej z sytuacji. Również wątek zaginięcia poprzedniej woźnej pani Eweliny oraz pochodzenia głównej bohaterki był ciekawie poprowadzony.

Trochę brakowało mi tylko pewnej głównej osi, wokół, której toczyłyby się zdarzenia. Aczkolwiek, można przyjąć tutaj, że próba wyjaśnienia tajemniczych wydarzeń w przedszkolu i przetrwanie w tej rzeczywistości, już stanowi pewien kościec fabuły. A poza tym z akcją w powieści jest trochę jak z życiem w świecie realnym. Obie toczą i bez żadnego większego schematu, od dnia do dnia… tylko, że po drodze tyle się wydarza, że właśnie już przetrwanie i mierzenie się z trudami dnia codziennego, już samo w sobie stanowi cel. Także końcówka, wydawała mi się trochę zbyt przejaskrawiona i zbyt szybko sięgnęła ona z poziomu mikrokosmosu (przedszkola) do makrokosmosu (cały świat). Z drugiej strony sama jestem ciekawa, jak to się ułoży w kolejnych tomach, do których na pewno sięgnę.

W powieści pojawił się drobny błąd. W jednej ze scen było wspomniane, że Agata rozmawia z ojcem Marcinka panem Pawłem, podczas gdy, rozmowa dotyczyła Tomka. Aczkolwiek przy tylu, tak barwnych i ciekawie skonstruowanych bohaterach, jest to drobne potknięcie, które w żadnym przypadku nie wpływa na fabułę.  

Podsumowując, szczerze polecam książkę: miłośni(cz)kom słowiańskiego folkloru, osobom szukającym oryginalnych powieści, wielbicielom ironii, a także dobrych horrorów i czarnych komedii.

Opublikowane przez Katarzyna Michalewicz

Rodzinne Mini Wydawnictwo + Blog o recenzjach innych ciekawych książek (szczególnie tych związanych z Azją)

Dodaj komentarz